To jest taki sobie blog. Blog jest zasadniczo o niczym.

Thursday, March 17, 2005

Powodz

W kontekscie nadchodzacej wielkimi krokami katastrofy ekologicznej zwiazanej z intensywnym topnieniem sniegu i obfitymi wiosennymi opadami, chcialbym zauwazyc, ze tu naprawde nie ma sie czym przejmowac. Tak, bo juz jestesmy od dluzszego czasu calkowicie zalani masa informacji, do czego zdaje sie umysl ludzki nie jest przystosowany. Sa moze jakies wybitne jednostki, ktore sie w tym dobrze czuja. Ja niestety - niezaszczegolnie.
Tu troche zglobalizuje swoje rozwazania. Ostatnio spotkalem sie parokrotnie z rozwazaniami politykow w naszym slodkim Parlamencie Europejskim na temat budowy wspolnej tozsamosci europejskiej, a co za tym idzie jednolitej wizji historycznej. Pomysl iscie utopijny zwlaszcza w odniesieniu do nieumiejetnosci budowania najswiezszej (zwiazanej z ostatnimi 25 latami) historii w jednym kraju nad Wisla. Nie w 25 krajach, nie o przestrzeni czasowej obejmujacej wieki, ale w jednym, nie jakims tam wielkim kraju w kwestiach jedynie istoty naszej transformacji systemowej.
Ale nie o polityce chcialem tu mowic. Poruszony bylem ostatnio dyskusja, ktora przyciagnela mnie tematem - cos jak "Wolna wola, prawda czy iluzja" - czy cos takiego. Temat ostatnio czesto przezemnie rozwazany w kontekscie wplywu otoczenia, spoleczenstwa, przezyc ect. To bardzo ciekawe co nami kieruje. Dyskusja byla prowadzona pomiedzy jakimis 2ma goscmi, wybitnymi autorytetami nauki z jednej strony, filozofii z drugiej. Jeden wybitny profesor nauk scislych z jakiegos tam bardzo topowego uniwersytetu, drugi filozof, teolog, profesor oczywiscie nie mniej istotnej uczelni. Dyskusja byla zazarta, argumenty padaly obficie z jednej i z drugiej strony. Jednak nie pisalbym o nich, bo wnioskow nie dalo sie wyciagnac w zaden sposob.
Jeden zazarcie tlumaczyl ze nasza wola jest wylacznie zwiazana z procesami chemicznymi w naszych glowach, na ktore nie mamy duzego wplywu, drugi zas przekonywal ze wole otrzymalismy od Boga i to dzieki niej kierujemy swoim losem. Argumenty byly bardzo geste i kwieciscie zwerbalizowane natomiast niewiele wnosily do tematu. Moglbym przytaczac jedna i druga wersje, niewiele z tego by jednak wyszlo. Panowie niestety nie doszli nawet do tematu doswiadczen zyciowych i bez watpienia kluczowego tu tematu manipulacji zachowaniami innych ludzi. Temat tak ciekawy, a tak paskudnie spieprzony.
Podobnie jest jak sie slucha wiekszosci debat odbywajacych sie w srodkach masowego przekazu. Mlodziez wszechpolska kontra feministki, Tomaszewski kontra Boniek, Walesa vs Macierewicz. I to jest chyba w dodatku chyba zarazliwe. Ja tez sie .... dobra o tym innym razem :)
To ewidentnie przez ta powodz informacyjna. Ludzie zyja nawet obok siebie, zajmuja sie podobnymi rzeczami, a mowia innym jezykiem. Wszystkie drogi rozwazan prowadza w taki gaszcz informacji, ze az strach sie na jakikolwiek temat wypowiadac.
W ten sposob interakcja z otoczeniem sprowadza sie do wymiany strzepow informacyjnych, niemozliwych do zglebienia zagadnien na ktore nie ma zadnych jednoznacznych odpowiedzi.
Budowanie wiedzy teraz przypomina troche programowanie w jezykach 3 generacji. Korzystanie z gotowych bibliotek, bez jakiegokolwiek zglebiania algorytmow dzialania gotowych programow. Wiedza sprowadza sie do znajomosci API - interfejsu uzytkownika.
Z wiedza jest jeszcze weselej, bo roznych bibliotek jest od pyty, a efekty dzialania kazdego z nich sa calkowicie sprzeczne. Gdyby teraz ktos chcial zglebic zrodla, w oparciu o ktore powstaly tezy na ktorych sie opiera wiedza czlowieka, to mogloby sie okazac ze zyjemy na herbatniku plywajacym w szklance herbaty.
Niezle. To tyle.

0 Comments:

Post a Comment

<< Home